Módl się za niego…

Módl się za niego…

Namaszczamy, brudząc nasze ręce, dotykając ran, grzechów, niedostatków ludzi, namaszczamy, zyskując zapach naszych rąk, gdy dotykamy ich wiary, nadziei, wierności, hojności bez zastrzeżeń w ich ofiarność. … ten, kto uczy się namaszczać i błogosławić, leczy się z małostkowości, wykorzystywania i okrucieństwa.

 

Polskim kapłanom można wiele zarzucić, to prawda. Można też korzystać z posługi „tych fajnych” i nigdy im za to nie podziękować, wychodząc z założenia, że to ich praca i już.

Ostatnio wiele we mnie różnych myśli dotyczących kapłaństwa. Wiele mówi się o kryzysie powołań, o tym, że księża chowają się na plebaniach-twierdzach i pracują jak urzędnicy, a nie pasterze. Zgadza się, tak jest, ale nie zawsze.

Przez ostatnie trzy i pół roku czerpałam z duchowości pewnego kapłana. Był, kiedy zmagałam się z trudami drugiej ciąży, ochrzcił mojego syna w bardzo uroczysty sposób. Był, gdy przeżywałam żałobę. Zawsze gotowy, by służyć sakramentami, zawsze dostępny.

To, co i w jaki sposób do mnie mówił sprawiło, że mogłam na nowo odkrywać siebie i Boga. Czy mu kiedyś za to podziękowałam? Nie… Nie mówiłam mu nigdy, jak ważne było to konkretne zdanie, które od niego usłyszałam i jak bardzo potrzebowałam je teraz usłyszeć. Wczoraj, w rozmowie z przyjaciółką, zdałam sobie sprawę, że otrzymałam bardzo wiele, ale dziękowałam rzadko.

Często się za niego modliłam, ale nigdy mu o tym nie powiedziałam. Dopiero ostatnio, przez przypadek, powiedziałam o tej modlitwie. Widziałam jego radość i to była dla mnie inspiracja, by zrobić coś więcej. By się odwdzięczyć. Zdecydowałam, że tym razem to jego chcę objąć duchową adopcją kapłanów. Mówię „tym razem”, bo modlę się w ten sposób od kilku lat – co roku za innego księdza.

Gdy go ostatnio spotkałam, dziękował mi za ten dar. Dla mnie to jest jednak bardziej forma podziękowania, sympatii, powiedzenia: dziękuję za wszystko, chcę ci dać coś od siebie, a mam tylko tyle.

Polskim kapłanom można wiele zarzucić, to prawda. Można też korzystać z posługi „tych fajnych” i nigdy im za to nie podziękować, wychodząc z założenia, że to ich praca i już.

W ubiegłą niedzielę usłyszałam kazanie, które wbiło mnie w ziemię. Było tak bardzo o mnie i do mnie! Nie miałam odwagi podejść do księdza, do zakrystii zaraz po mszy i mu podziękować – widziałam tego kapłana pierwszy raz i zwyczajnie mój ludzki lęk i wstyd zwyciężyły. Moje sumienie nie dawało mi jednak spokoju. Znalazłam tego kapłana na Facebooku i napisałam, jak bardzo jestem mu wdzięczna za to, co powiedział.

Miałam w sobie dużo ludzkich oporów i obaw, by to zrobić. Co on sobie pomyśli? Co jeśli uzna, że czegoś od niego chcę albo jestem jakaś dziwna? Jak się zachowam, gdy przyjdzie do mnie na kolędę albo będzie katechetą mojego syna? Tych myśli była masa. Były jednak niczym wobec słów, które wypowiedział z ambony. Wdzięczność wygrała.

Był to dla mnie impuls i pole do rachunku sumienia. Jak często dziękuję?

Nie chodzi o to, by teraz biegać do każdego księdza, który powie coś mądrego albo o to, by wychwalać ich nad niebiosa. Kapłan jest jednak takim samym człowiekiem jak ja! On tak samo jak ja ma w sobie potrzebę bycia docenionym i potrzebnym. A skąd ma wiedzieć, że jest potrzebny, skoro nikt nie daje mu tego do zrozumienia? Skąd ma wiedzieć, że jest dla mnie ważny, skoro mu tego nie mówię?

Dziś widziałam jak jeden z kapłanów posługiwał w konfesjonale. Kolejka była długa. Spodziewałam się „puk puk” co minutę. On się jednak nie spieszył. Spowiadał bardzo spokojnie, słuchał długo. Wyszedł, by rozdać Komunię i wrócił do konfesjonału. Urzekło mnie to. Tak, zdarza się to w zwykłych, małych parafiach. Zdarza się to częściej, ale my tego nie widzimy.

Co jednak jeśli mieszkasz w małej miejscowości i w twojej parafii pracuje buc? Tak, buc – konserwa zamknięta na ludzi, otwarta na to, co dalekie od patrzenia na sacrum.

Módl się za niego. Przestań być biorcą, zostań dawcą. Trudne? Bardzo! Nikt jednak nie mówił, że chrześcijaństwo to przestrzeń dla bylejakości i nic nie robienia. Być może on potrzebuje twojej modlitwy bardziej niż myślisz.

Autor nieznany.

 

Zostaliśmy wzięci spośród nich i bez obaw możemy utożsamiać się z tymi prostymi ludźmi. Są obrazem naszej duszy i obrazem Kościoła. Każdy uosabia wyjątkowe serce naszego ludu […]. My, kapłani, jesteśmy ubogimi i chcielibyśmy mieć serce ubogiej wdowy, gdy dajemy jałmużnę i dotykamy ręki żebraka, gdy patrzymy w jego oczy. My, kapłani, jesteśmy w jakimś punkcie naszego grzechu rannym, pobitym na śmierć przez łotrów. I chcemy być jako pierwsi we współczujących rękach Dobrego Samarytanina, abyśmy następnie mogli za pomocą naszych rąk okazać współczucie innym. Chcę przez to powiedzieć: nie jesteśmy szafarzami oleju w butelce. Namaszczamy, dając siebie, rozdając nasze powołanie i nasze serce. Namaszczając, jesteśmy ponownie namaszczeni wiarą i miłością naszego ludu. Namaszczamy, brudząc nasze ręce, dotykając ran, grzechów, niedostatków ludzi, namaszczamy, zyskując zapach naszych rąk, gdy dotykamy ich wiary, nadziei, wierności, hojności bez zastrzeżeń w ich ofiarność. … ten, kto uczy się namaszczać i błogosławić, leczy się z małostkowości, wykorzystywania i okrucieństwa.

Franciszek, papież – Wielki Czwartek 2019

 

Krótki Kurs Kapłańskiej Kindersztuby (KKKK)
Karolina Skowrońska / facebook.com /

Żal. Żal, że takie posty są potrzebne.

ks. Radosław Warenda SCJ

Jako ksiądz wyrażam swoje najgłębsze ubolewanie, że takie rzeczy, które powinny być podstawą, trzeba nam przypominać. Jednocześnie dziękuję autorce! I z serca błogosławię.

ks. Bartłomiej Kopeć

Czcigodny Kapłanie:

1. Większość osób, które napotykasz w swoim życiu, to osoby dorosłe, niespokrewnione z Tobą, ani nie będące Twoimi znajomymi. W związku z czym, zwracanie się do nich na „ty” jest zwykłym brakiem kultury i świadczy o niedojrzałości w relacji. Łatwo sobie poradzić z tą trudnością, przez zapamiętanie dwóch prostych zwrotów : Proszę pani, proszę pana. Jeśli uważasz, że są to Twoje owieczki, a Ty masz prawo mówić im po imieniu – bo jesteś ich „duszpasterzem”, to przypominam, że pasterz nie tylko owce strzyże i doi, ale także strzeże, karmi, zapewnia byt i naraża się na niebezpieczeństwo. Jeśli nie jesteś na to gotowy – zostań przy formie grzecznościowej.

2. Jeśli spotykasz starszą od Ciebie osobę, którą znasz z parafii czy z innego miejsca Twojej posługi, nie czekaj aż pierwsza Cię przywita. W naszej kulturze to osoba młodsza wita starszą. Są wyjątki ze względu na funkcję, ale Ty jesteś, Szanowny Kapłanie wezwany do służby i przykładu. Jest to proste : Uśmiech, a potem słowo ” szczęść Boże ” albo „dzień dobry”. Można podać rękę. Nic się złego nie stanie.

3. Forma „Pan” albo słowa „dzień dobry” nie są obraźliwe. Nie można uważać ich za brak szacunku. Można i słowo „ksiądz ” – je bez szacunku wypowiadać. Nie ma potrzeby oburzać się na taką formę. Zwłaszcza, jak ktoś powie to bez złej woli.

4. Osoby, które przychodzą do kancelarii to członkowie tej samej wspólnoty, którą tworzysz. Należy się im taki sam szacunek, jak innym. Do tego są dla Ciebie darem, znakiem od Boga. A także zwyczajnie – zapewniają Ci utrzymanie. Nie krzyczymy, nie poniżamy, nie lekceważymy. Nie skupiamy się na stanie portfela.

5. Twoi pracownicy wymagają jasnego zatrudnienia, umowy i godziwej zapłaty. Nie oszukuj – jest to nie tylko krzywdzące dla nich, ale i niszczy wspólnotę Kościoła.

6. Budynek kościelny to nie ogród działkowy. Nie ma być „najpiękniejszy ” i ze strachu przed zniszczeniem zamykany na cały dzień – ale ma służyć innym.

7. Jeśli ewangelizujesz przez Internet – nie zwalnia to od zachowania form i norm. W normalnym świecie lajki są zbędne. Jeśli szukasz tam dowartościowania i toczysz słowne bitwy ze wszystkimi inaczej myślącymi – lekceważąc ich i poniżając – odłącz komputer. Zatrudnij się gdzieś na pół etatu. Zacznij żyć. A potem nauczaj.

8. Ambona to nie miejsce na głoszenie swoich poglądów politycznych i społecznych. Służysz wszystkim i jesteś dla Wszystkich. A ludzie są naprawdę różni. Zachowaj ambonę dla Boga i Ewangelii. Lubisz długie nabożeństwa po mszy? Pozwól tym, co nie podzielają twojej formy pobożności odejść po Eucharystii. Nie zapomnij pobłogosławić. Nabożeństwo odprawia się po błogosławieństwie.

9. Zanim wymyślisz kolejny remont kościoła lub nowe ławki czy kaplicę zapytaj się ludzi co oni na to. Oraz czy ich na to stać. Nie wypada wymuszać pieniędzy na tych, którzy mają ich mniej od Ciebie.

10. Zanim powiesz – pomyśl. Zanim zaczniesz myśleć -pomódl się.

11. Potrzebujemy was Kapłani, ale Wy potrzebujecie nas. Łatwiej się żyje tym, którzy się szanują.

Źródło:
deon.pl

Close Menu